Wyszukiwarka

Wyszukiwarka

Kalendarium

Piątek, 2017-04-28

Imieniny: Bogny, Walerii

Statystyki

  • Odwiedziny: 175196
  • Do końca roku: 247 dni
  • Do wakacji: 56 dni

Od bazgrołów do rysunków

czyli o dziecięcej sztuce tworzenia

Rozmowa z psychologiem Marią Ligęzą na temat rozwoju dzieci, zabawy oraz znaczenia rysunku w poszczególnych fazach życia malucha.

 

 

Dlaczego dzieci w ogóle rysują i jaki ma to wpływ na ich rozwój?

Wynika to przede wszystkim z prawidłowości zachodzących w rozwoju człowieka, ponieważ rysunek jest zabawą. Najpierw jest to zabawa ruchem. Samo wymachiwanie kredką w powietrzu sprawia dziecku przyjemność, podobnie jak poruszanie, postukiwanie czy rzucanie innymi przedmiotami. Kontakt ołówka z kartką papieru jest przypadkowy i początkowo dziecko nie zauważa pozostawionego śladu. Dopiero gdy jednocześnie w polu widzenia znajdzie się ręka z ołówkiem i pozostawiony ślad, maluch zauważy go jako rezultat własnego działania i stara się ten interesujący rezultat powtórzyć. I tak rozpoczyna się okres przygotowujący rysowanie zwany bazgrotą.

Pierwsze bazgroły mogą pojawić się już od około 9. miesiąca życia, ale przeciętnie, gdy dziecko ma półtora roku. Początkowo bazgrota nie ma znaczenia – jest bezprzedmiotowa. Linie kreślone przez malucha są nakładane jedne na drugie; linia nie jest jeszcze znakiem graficznym. Do pierwszych prób bazgrania niezbędny jest prawidłowy rozwój chwytu.

Już ok. 3. miesiąca życia, gdy zanika odruch chwytny, dziecko wyciąga obie ręce w kierunku osób i przedmiotów, miesiąc później chwyta całą dłonią bez udziału kciuka i trzyma przedmiot. Potem różnicuje sposoby chwytania i manipuluje przedmiotami, aż ok. 9. miesiąca życia umie przeciwstawić kciuk pozostałym palcom i potrafi uchwycić drobne przedmioty. Różnicują się sposoby manipulowania przedmiotami, co pozwala na ich poznawanie. Jednocześnie dziecko obserwuje, co na skutek używania kredki się dzieje – powstaje wytwór, który maluch zauważa i zaczyna się nim interesować. Jednakże nadal, w przypadku dziecka półtorarocznego nie ma ono świadomości, że ta konkretna czynność rysowania przez kogoś i konkretny wytwór, który jest rysunkiem lub dokumentem, są ze sobą powiązane. Postrzega te dwie rzeczy osobno.

W okresie bazgroty bezprzedmiotowej można zaobserwować, opisane przez Stefana Szumana, fazy jej rozwoju: linie poziome, kolejno pionowe, połączenie obu tych kierunków w bazgrocie. Takie zmiany wynikają z praw rozwoju ruchowego i koordynacji wzrokowo-ruchowej. Trzeba zaznaczyć, że te fazy pojawiają się kolejno w różnym czasie u maluchów zależnie od ich indywidualnego tempa i rytmu rozwoju. Dziecko półtoraroczne rozumie już mowę. Warto, aby rodzice

mówili do niego np. Tym się rysuje i pokazywali, jak to zrobić, co stymuluje dziecko do naśladownictwa. Należy także pamiętać, że pierwszy ślad pozostawiony przez malucha na kartce, ale równie dobrze na ścianie czy podłodze, jest przypadkowy, a nie świadomy. Można więc powiedzieć, że pojawienie się nowego elementu wzbogacającego własną aktywność w wytworze, jakim jest bazgrota bezprzedmiotowa, jest źródłem kreatywności.

Ważne, aby w okresie przygotowawczym do rysowania wzmacniać u dziecka ciekawość poznawania świata i własnych wytworów. Warto wieszać w domu pierwsze bazgroty malucha, aby pobudzić go do dalszej aktywności. Spowoduje to, że maluch będzie się rozwijać w aktywności graficznej.

Już sam fakt, że dziecko odkryje przypadkowo, że da się te dwie czynności połączyć, będzie dla niego niebywale interesujący, gdyż będzie on czuł, że ma wpływ na to, co się na kartce pojawia.

 

W jakim momencie można coś wyczytać z rysunków dziecka?

Przede wszystkim nie można się doszukiwać znaczenia w wytworach dziecka do momentu, w którym nie wyodrębnia ono jednego znaku, a więc do czasu, gdy linie narysowane przez malucha nie będą się na siebie nakładały. Możemy mówić, że dziecko wtedy steruje ręką, gdy wyodrębnia się jakiś konkretny znak, np. zaczyna robić kropki czy pojedyncze linie.

Można wtedy zaobserwować, że dziecko wie, co chce narysować. Ilustruje to sytuacja, gdy dziecko jedną linię narysuje za grubą albo nie taką, jak chciało – w takim przypadku odrzuca kartkę i chce na nowej stronie czynność powtórzyć. Zaczyna się wtedy pojawiać funkcja symboliki, podobnie jak w mowie – dany rysunek kreślony przez dziecko coś znaczy. W literaturze dotyczącej tego tematu funkcjonuje alfabet graficzny. Ważny jest ponadto kierunek rysowania. Dziecko zaczyna rysować poziomo, następnie przechodzi od rysowania pionowego, ukośnego, zaczyna kreślić półokręgi, a na samym końcu koło. Zgodnie z przeciętnym tempem rozwoju grafomotorycznego dzieje się to u maluchów w wieku od 2,5 roku do 3 lat. Zamknąć koło nie jest bowiem łatwo, co pokazują badania

przeprowadzone z dziećmi z deficytami rozwojowymi, czy też upośledzonymi intelektualnie.

Od momentu, gdy dziecko potrafi już zamykać przestrzeń, zaczynamy mieć do czynienia z bazgrotą przedmiotową.

Kilkulatek, eksplorując otoczenie, odkrywa, że świat jest zbudowany z figur geometrycznych. Znamienne, że dziecko w pierwszej kolejności próbuje narysować postać ludzką, czyli głowonoga. Dzieje się to jednak w sposób ciągły, zmierzający w stronę obrazu człowieka. Dziecko zaczyna

rysowanie od czegoś, co przypomina euglenę. Jest to o tyle ciekawe, że euglena jest przecież najbardziej pierwotną formą życia. Maluch w pierwszych fazach podejmowania prób narysowania postaci nie odwzorowuje rzeczywistości, ale przelewa na papier to, co wie o sobie i świecie.

Ta cecha rysunku określana jest jako idioplastyka. Dziecko najpierw stara się narysować człowieka jako jedną całość, co w rezultacie bardziej przypomina embrion. Pierwsze głowonogi udaje się narysować dzieciom około 3 roku życia. Wiek ten u każdego dziecka zależy oczywiście od jego tempa

rozwoju, ilości bodźców oraz wpływu otoczenia, ale także od istnienia własnej tożsamości malucha.

U dzieci niepełnosprawnych bardzo często postać głowonoga składa się z głowy narysowanej osobno, z której wyrastają ręce, a z nich z kolei wyrastają nogi.

W następnej kolejności dziecko rysuje głowotułów, który właśnie na tym etapie swojego rozwoju zaczęło u innych dostrzegać. W tym czasie nogi są rysowane bardzo różnie, jako płetwy, czy też kropki, bardzo często zdarza się natomiast, że przy głowotułowiach nie ma rąk. Wynika to z tego,

że dziecko koncentruje się na tym, co nowego chce wyrazić graficznie – w tym przypadku na narysowaniu tułowia człowieka. Dzieci dorysowują postaci głowonoga oczy i usta, czasem nos jako kropkę czy kreskę. Nie bez znaczenia dla rysunku dziecka jest fakt, że jest on statyczny. Chce więc, aby również jego rysunek w jakiś sposób ożył. Wtedy właśnie do czynności rysowania głowonoga dochodzi zmiana tempa oraz rytmu rysowania, przy jednoczesnym komentowaniu przez dziecko tego, co robi. Kiedy dziecko opanuje już rysowanie głowonoga, zaczyna komentować rysunek. Czynność ta odzwierciedla to, co się na rysunku dzieje, gdy np. rysuje bardzo szybko, to mówi przy tym, że ktoś biegnie albo coś jedzie. Ma bowiem w swojej głowie nie tylko obraz tego głowonoga, ale również wszystkiego, co go otacza, w tym panującego naokoło ruchu.

Dzieci w wieku ok. 4 lat wykazują już tendencję do rysowania prawą lub lewą ręką. Występuje pewna prawidłowość polegająca na tym, że maluchy praworęczne rysują od lewej strony kartki do prawej. Odwrotnie jest u dzieci leworęcznych. Mechanizmy te są odzwierciedleniem procesów lateralizacji.

Powyższe schematy nie są jednak jedynymi podczas rysowania przez dziecko w okresie bazgroty przedmiotowej. Drugą strategią jest strategia krzyża, którą nieco częściej obserwuje się u chłopców. Tworzenie postaci wygląda w ten sposób, że dziecko rysuje krzyż i jedynie pogrubia jego górną część, tworząc głowę, podobnie boczne części, tworząc dłonie, a w miejscu stóp dorysowuje dwie „miotełki”. Ten prosty sposób kreślenia postaci ujmuje graficznie istotę przestrzennego układu ciała człowieka.

 

Czy z rysunków dziecka możemy wyczytać problemy rozwojowe?

Naturalnie. Tak naprawdę rysunek sensu stricto zaczyna się ok. 5. Roku życia dziecka, gdyż dopiero wtedy, rysując, konstruuje ono uproszczone schematy elementów świata (postaci ludzi, zwierząt, budowle, elementy przyrody), jest to jedna z zabaw konstrukcyjnych. Jednocześnie rysowanie jest zabawą tematyczną, bo dziecko wybiera, co chce narysować. Ten okres w rysowaniu to schemat uproszczony. Rysunki maluchów nie zawierają wielu szczegółów, są zgeometryzowane, statyczne i dysproporcjonalne.

Między 6. a 7. rokiem życia natomiast następuje u dziecka faza ekspresji swobodnej. Kilkulatek rysunkiem wyraża własne, coraz bogatsze treściowo komunikaty, umie czytelnie przekazać swój komunikat poprzez rysunek. Sama kolejność rysowania poszczególnych elementów sugeruje, co chce on przede wszystkim opowiedzieć poprzez rysunek. Uzupełnia to, oczywiście, swoimi komentarzami. Gdy pracuję z dziećmi, zawsze pytam je o to, co narysowały. Wtedy z reguły

komentują to, czego ich zdaniem ja mogę nie odczytać albo to, czego jeszcze nie potrafią narysować. A zatem wypowiedź werbalna ma ogromne znaczenie przy odczytywaniu komunikatów graficznych malucha. Nie oznacza to oczywiście, że każde dziecko w wieku przedszkolnym mówi, jednocześnie rysując. Większość ma jednak taką potrzebę.

Sześciolatki potrafią narysować właściwie wszystkie schematy obrazujące świat. Pojawiają się schematy konstrukcji rysunku – warstwy, co polega na tym, że pierwszy plan powstaje na dole kartki i jest zwykle najbogatszy treściowo, środkowy stosunkowo mało zabudowany, górny plan natomiast jest treściowo zróżnicowany. Pojawiają się na nim chmury, niebo, słońce, ptaki – jednym słowem: ta część rysunku jest najmniej zindywidualizowana.

Powstaje zatem pewnego rodzaju rama z rozbudowanym dołem i górą, w której pozostaje uzupełnić środkowy pas.

 

Czy warto dzieciom w wieku przedszkolnym narzucać tematykę rysunku, czy lepiej pozostawić im w tym zakresie dowolność?

Jako psycholog jestem zwolennikiem spontaniczności, czyli własnej aktywności, jako jednego z czynników rozwoju. Jeżeli dziecko pyta dorosłego, co ma narysować, warto w odpowiedzi odwołać się do tego, co się ostatnio z maluchem oglądało czy też czytało, unikając konkretnych wskazań typu: Narysuj pieska, ponieważ może on sobie z tym zadaniem po prostu nie poradzić.

Nie chodzi nam przecież o to, aby dziecko rysowało coś zgodnie z wytyczonymi w zadaniu liniami. To bowiem służy wyłącznie ćwiczeniu samego ruchu ręki, ale nie jest etapem samego uczenia się rysowania. Nie należy dziecku pokazywać wzorów, nawet rysowanych przez nauczyciela czy rodzica.

Bo przecież nawet jeżeli dorosły nie ma zdolności plastycznych, to i tak na pewno rysuje lepiej niż przedszkolak, co może malucha w rezultacie zniechęcić do rysowania. Czasami sam fakt, że maluch zobaczy rysunki starszego rodzeństwa, sprawia, że zniechęca się do rysowania, ponieważ nie potrafi robić tego tak dobrze jak bracia czy siostry.

Trzeba ponadto podkreślić, że wszyscy różnimy się poziomem aktywności, czyli poziomem potencjału twórczego. Wobec tego rodzice i nauczyciele przedszkolni, gdy zaobserwują, że dziecko nie chce rysować, odmawia podejmowania aktywności w tym zakresie, powinni je zostawić w spokoju, zamiast nakłaniać w różny sposób do rysowania. Warto maluchowi pozostawić swobodę, dostarczając jednocześnie ciekawych materiałów albo samemu oglądać albumy, ilustracje przy dziecku, aby wzbudzić jego ciekawość. Najczęściej jednak okazuje się, że te przedszkolaki, które odmawiają rysowania, chcą malować, gdyż malowanie, szczególnie palcami, nie wymaga precyzji. U 90% dzieci właśnie precyzja ruchu sprawia im największy kłopot. Może to wynikać z różnych przyczyn, np. niezakończonego jeszcze procesu kostnienia kości nadgarstka, co z kolei powoduje, że przy rysowaniu zaczyna dziecko boleć ręka. Inny powód może być związany z działaniem centralnego układu nerwowego.

Powinno nas zaniepokoić, gdy maluchowi drży ręka lub gdy narysowane przez niego kreski są bardzo delikatne, prawie niewidoczne. Zgodnie z prawidłowym rozwojem dziecka normą jest, że kreślone przez nie bazgroty i rysunki są w wieku przedszkolnym wyraźne, a maluch opanowuje całą powierzchnię kartki.

 

Na co jeszcze należy uważać, żeby nie zniechęcić dziecka? Jakie pytania mu zadawać?

Można przyjąć, że „dobrych” rodziców cechuje miłość do dziecka, jego bezwarunkowa akceptacja oraz intuicja. Nie oznacza to jednak, że rodzice nie muszą się kształcić, aby poszerzać swoją wiedzę na temat rozwoju pociechy. Najważniejsze jest przede wszystkim zadawanie pytań otwartych

oraz niekorygowanie dziecka w tym, jak i co rysuje. To tak jak z nauką obcego języka. Jeżeli rozmawiamy z obcokrajowcem, to również mamy większą szansę na porozumienie się z nim w języku, który nie bardzo znamy, jeżeli on nie będzie nas nieustannie poprawiać, tylko postara się zrozumieć. Podobnie jest z dzieckiem. Na początku zmienia ono bowiem znaczenie swoich bazgrołów.

Bawi się, mówiąc jednej osobie, że jego rysunek przedstawia jakiś przedmiot, a kolejnej wyjaśniając, że jest to już coś zupełnie innego. Zależy to często od tego, jaki jest kontekst oczekiwań tego drugiego człowieka. Przez takie zachowania mamy możliwość zaobserwowania, czy dziecko jest odważne

i czy wie, co chce powiedzieć. Jeżeli nawet takiemu przedszkolakowi dorosły zada pytanie: A co tu narysowałeś?, to śmiały maluch potrafi odpowiedzieć, że przecież wyraźnie widać, co jest na jego rysunku, dziwiąc się, że dorosły tego nie dostrzega. Dziecko nieśmiałe natomiast, niepewne siebie,

które głównie naśladuje, zareaguje na niewygodne pytanie dorosłego wycofaniem się. A zatem zadaniem naszym – dorosłych – jest nieustannie nastawiać się na dziecko, obserwować jego zachowanie, z którego da się przecież wiele wyczytać. Musi to być jednakże rzetelna i częsta obserwacja, polegająca na tym, aby dostrzec to, co dziecko faktycznie chciało nam pokazać, a nie to, co my chcieliśmy z danego zachowania czy wytworu malucha wyczytać.

Te same zasady, które obowiązują w komunikacji ludzi dorosłych, powinniśmy stosować w stosunku do dziecka. Rysowanie jest bowiem jego sposobem komunikacji z samym sobą. Należy pamiętać, że przedszkolaki rysują przede wszystkim dla siebie. Do normalnych zachowań będzie tutaj należało chowanie rysunków czy też zasłanianie ich. Sama analiza wytworu, biorąc pod uwagę cały proces jego powstawania, jest bogatym źródłem informacji o dziecku i jego przekazie. Warto więc  te informacje sobie poukładać, aby nie wnioskować błędnie o pojedynczych faktach.

Do najczęstszych błędów popełnianych przy odbiorze rysunku dziecka zaliczamy ocenę barwy, jakiej ono użyło. Zdarza się często, że dorosłym nie podoba się, gdy maluch do rysowania wybiera kolor czarny. Należy jednak pamiętać, że dopiero ok. 4. roku życia występuje u dzieci intencjonalne

selekcjonowanie kolorów, choć wcześniej już znają ich nazwy i potrafią je samodzielnie wybrać. Jednak proces interpretacji barw jest możliwy dopiero w 5. roku życia. Do tego czasu dziecko najlepiej widzi czarne figury na białym tle, dlatego maluchy wolą wybierać czarną kredkę, bo kojarzą już, że zostawia ona na papierze wyraźny ślad. Dopiero od pięciolatków możemy oczekiwać, że kolorystyka ich rysunków będzie formą ekspresji ekspresje uczuć, postaw. Rysunki dziecka będą różnobarwne, z użyciem barw zasadniczych, czyli: czerwonej, żółtej, niebieskiej, zielonej. Wykorzystana przez nie ilość tych czterech barw jest wypadkową jego osobowości. A zatem dzieci w różnym stopniu będą używały poszczególnych kolorów, jednak zdrowe przedszkolaki tworzą wielobarwne rysunki.

 

Rysunek to część zabawy w rozwoju dziecka. Jak rodzice oraz nauczyciele powinni się z nim bawić, aby wspomagać jego rozwój?

Zabawa stanowi arenę rozwoju dziecka, wobec tego niezmiernie ważne jest stwarzanie optymalnych warunków do podejmowania takich aktywności. Zabawa pojawia się już w wieku niemowlęcym – już samo bawienie się palcami przez niemowlaka i oglądanie ich jest dla dziecka zabawą. Dlatego też od samego początku należy zwrócić uwagę na to, co np. umieszczamy nad łóżeczkiem – nie wolno wieszać za dużo zabawek, a to, co powiesimy, warto co jakiś czas zmieniać. Nadmiar bodźców jest równie niekorzystny jak ich niedobór. Dziecko, które będzie się rozwijało wśród bodźców otaczających go z każdej strony, w tym również dźwięków, nie zareaguje korzystnie. Jego układ nerwowy jest wtedy jeszcze bardzo słaby. Dlatego warto na początku powiesić blisko niego jeden balonik, codziennie w innym kolorze, stosując barwy zasadnicze, o których mówiłam wcześniej. Dzieci już nawet w tak młodym wieku różnicują te barwy, które jednocześnie odpowiednio je stymulują, kształcąc rozwój percepcji. Jeśli chodzi o kształty, to warto zacząć od elipsy i kółka, później dopiero powinniśmy wprowadzać grzechotki, które mają geometryczne, proste kształty, a pod koniec wieku niemowlęcego można otaczać dziecko zabawkami czy pluszakami.

W tych pierwszych 4–5 miesiącach życia malucha niezwykle istotne jest, aby matka spędzała z nim jak najwięcej czasu. Musi ono mieć bowiem pewien jeden stały punkt odniesienia, do którego może się odwołać, w przeciwnym razie w przypadku braku tej jednej osoby, w odczuciu dziecka, powstaje chaos emocjonalny, społeczny i poznawczy. Czas poświęcony maluchowi sprawia, że matka może łatwiej i wcześniej dostrzec to, co ją niepokoi w jego zachowaniu, np. pierwsze symptomy autyzmu.

Wracając do zabawy, chciałabym podkreślić, że dorosły w zabawie z dzieckiem powinien wystąpić w roli partnera i niejako „zniżyć się” do jego poziomu. Zabawa ma być więc nieustannym podążaniem za dzieckiem. Warto podążać wzrokiem za tym, czemu przygląda się maluch, nazywać to i obserwować jego reakcje.

W późniejszym okresie, kiedy dziecko już siedzi, wskazane są zabawy na zasadzie „dialogu”, np. poprzez toczenie piłki w jego stronę i odsyłanie jej z powrotem. Nasza aktywność z dzieckiem powinna opierać się na podążaniu za potrzebą malucha, którą jest przede wszystkim swoboda ruchu oraz samodzielności.

W wieku przedszkolnym dochodzą zabawy polegające na oglądaniu bajek, filmów, czytaniu książek. Nie jest korzystne dla rozwoju dziecka, gdy te zabawy dominują. Należy zachować proporcje poprzez zastosowanie różnorodnych zabaw. Po etapie zabaw ruchowych często pojawia się okres zabaw „na niby” – tutaj również bardzo istotne jest, aby to dorosły reagował na pomysły dziecka i podążał za jego tokiem zabawy, a nie sam sugerował, co maluch ma sobie wyobrazić. Należy pamiętać, że dziecko samo powinno sobie organizować zabawę, bo to stanowi podstawę do jego rozwoju intelektualnego.

Jeżeli będziemy w tym dziecko wyręczać, to będzie się ono stawało coraz bardziej bierne. Kolejnym błędem dotyczącym zabawy jest ograniczanie mu przez rodziców przestrzeni do zabawy. Zdarza się, że konkretne dziecko lubi bawić się klockami w jednym, niekoniecznie tym wskazanym przez dorosłego miejscu i często ma ku temu określone powody. Jeżeli jest taka możliwość, powinniśmy mu na to pozwolić. Szczególnie jeśli dziecko spontanicznie zaczyna się czymś bawić, należy mu w tym pomóc. Podkreślam raz jeszcze, powinniśmy być przede wszystkim partnerami dla dziecka i dostarczać mu bodźców do twórczej zabawy.

Dziękuję za rozmowę.


za: Wychowanie w przedszkolu