Wyszukiwarka

Wyszukiwarka

Kalendarium

Sobota, 2017-07-22

Imieniny: Magdaleny, Mileny

Statystyki

  • Odwiedziny: 189945
  • Do końca roku: 162 dni
  • Do wakacji: WAKACJE!!!

Zabierzcie dzieci na dwór!

64% dzieci bawi się na świeżym powietrzu rzadziej niż raz w tygodniu, 28% dzieci w ciągu ostatniego roku nie było na spacerze, 21% nigdy nie było w gospodarstwie rolnym, 20% nigdy nie nie wspięło się na drzewo.

 

To dane dotyczące dzieci mieszkających w Wielkiej Brytanii, jednak nie będzie nadużyciem, jeśli stwierdzimy, że również w innych zakątkach Europy dzieci niewiele wiedzą o naturze.

 

Czy dorośli zdają sobie sprawę z konsekwencji braku kontaktu ich dzieci z naturą?

Wydaje się, że nie do końca. W dobie telewizji kablowej, Nintendo, Facebooka i YouTube to bardzo ważne, aby mieć sposobność do wykopania marchewki prosto z ziemi albo spróbowania mleka od kozy. Oczywiście, podglądanie natury na ekranie telewizora też ma swoje plusy, niemniej jednak warto wiedzieć nieco więcej o świecie przyrody wychodząc za drzwi domu. To bezpośredni kontakt z naturą pozwala rozwijać miłość do niej, zaś posiadanie odpowiednich informacji pozwala nie być obojętnym na zagładę przyrody, daje wiedzę, że ma się wpływ na jej przetrwanie.

 

Naukowcy – lekarze, eksperci ds. zdrowia psychicznego, pedagodzy, socjolodzy zaczynają sugerować, że gdy dzieci przestają kontaktować się ze światem przyrody, cierpi nie tylko jednostka, ale i całe społeczeństwo. Stephen Moss, przyrodnik i autor książek, mówi: “To paradoks – dzieci są dziś zainteresowane światem naturalnym bardziej niż kiedykolwiek i mogą oglądać naturę na ekranach telewizora. Ale mogą także odwiedzić rezerwat przyrody, park narodowy, ogród botaniczny. A robią to rzadko.”

Z tematem zmierzył się Richard Louv, który w swojej znakomitej książce “Ostatnie dziecko lasu” definiuje zjawisko “deficytu natury”. Pierwsza przyczyna to oczywiście technologia. Kolejna – presja czasu, jaką wywiera się na dziecku, bo musi uczestniczyć w przynajmniej kilku aktywnościach pozalekcyjnych, i mimo, że czasem są to aktywności ruchowe, to jednak wykonywane według planu i zbyt często w zamkniętych pomieszczeniach. A to nie to samo, co kopanie piłki na wydeptanej murawie koło bloku. Istotną przeszkodą jest także lęk rodziców, którzy boją się o bezpieczeństwo dzieci. Ryzyko jest minimalne. Konsekwencje braku ruchu na świeżym powietrzu, braku kontaktu z naturą zaczynają natomiast być widoczne.

 

Brak aktywności?

Na stronie internetowej childrenandnature.org Richard Louv zamieścił bardzo długą listę badań naukowych wskazujących na to, że dzieciństwo spędzone na łonie przyrody ma ogromny wpływ na zdrowie. Ceną braku tej aktywności jest m.in. otyłość, nadpobudliwośc psychoruchowa, zaburzenia zdolności uczenia się, słabo rozwinięta wyobraźnia, niskie samopoczucie psychiczne, fizyczne i emocjonalne. Lista zalet jest znacznie dłuższa. Przebywanie na świeżym powietrzu i niestrukturalne zabawy w plenerze zwiększają umiejętności rozwiązywania problemów, koncentrację oraz samodyscyplinę. Uczą współpracy, elastyczności i samoświadomości. Korzyści emocjonalne obejmują zmniejszenie agresji i zwiększenie poziomu szczęścia.

 

Proponujemy mały eksperyment – zapytajcie swoich znajomych o wspomnienia z dzieciństwa, a następnie zwróćcie się z tym pytaniem do ich dzieci. Całodniowe zabawy niemal bez ograniczeń – to zobaczą dorośli, ich dzieci już tego nie doświadczą. Jedynie 21% dzisiejszych dzieci regularnie bawi się na powietrzu, w porównaniu z 71% rodziców.

Obraz naszego kontaktu z naturą nie jest jednak aż tak ponury – zaczyna się coraz więcej mówić o dobroczynnym wpływie natury na zdrowie. Powstają ścieżki ruchu, mini-siłownie, place zabaw z konstrukcjami linowymi, pagórkami, naturalnymi zabawkami. Ciekawych miejsc na powietrzu przybywa, przestrzeni, które inspirują jest coraz więcej, dzieci także są chętne i mogą się wiele nauczyć. Ale trzeba je tam zabrać.


źródło: www.dziecisawazne.pl